Start  ›  Ulice  ›  Gospody  ›  Wspomnienia - 1997  ›

Artykuł z 1997 roku (gazeta?):


Z DZIEJÓW ULICY GOSPODY



     Trasą dzisiejszej ulicy Gospody w dawnych czasach, do połowy XIX wieku prowadził główny szlak drogowy w kierunku Wejherowa. Tędy jeździli kiedyś polscy królowie, tędy przed wojskami rosyjskimi uciekał do Sopotu król Stanisław Leszczyński. Od 1710 roku do połowy ubiegłego wieku jeździły też pocztowe dyliżanse z Berlina do Królewca i Petersburga. Podobno stała wtedy w tym miejscu gospoda, która z czasem stała się patronem dzisiejszej ulicy. To było dawniej i nie wiązało się zupełnie z obrazem tego miejsca jaki zaczął się kształtować w początkach naszego wieku i jaki starsi mieszkańcy zapamiętali, gdy uległ unicestwieniu.
     Otaczający teren od strony zachodniej był wtedy silnie zróżnicowany. Jego rzędne wahały się od 7,5 do 13,46 m npm. Po stronie wschodniej rozciągały się podmokłe łąki, po północnej roztaczało się sopockie wysypisko śmieci, pola irygacyjne oraz Tory Wyścigów Konnych. W takim to terenie otaczającym ulicę Gospody powstało robotnicze osiedle. Z czasem rozbudowało się ono w kierunku zachodnim tworząc dwie nowe ulice: Rybacką i Gdyńską. Zabudowa samej ulicy Gospody była mieszana. Były tam bloki parterowe, jednopiętrowe, były też budynki o charakterze pensjonatowym. Przy ulicy Rybackiej, która biegła wtedy w innym miejscu, tam, gdzie dzisiaj stoi blok 18 i za nim sklep spożywczy z salonem fryzjerskim, stały domy parterowe. Przy ul. Gdyńskiej, powstałej w późniejszym okresie i też biegnącej inaczej niż dziś, zagościło budownictwo indywidualne. Nawierzchnia trwała ulicy Gospody kończyła się na wysokości skrzyżowania z ulicą Wejhera. Dalej była już tylko nawierzchnia ziemna przechodząca w polną drogę biegnącą pomiędzy Torami Wyścigowymi a wysypiskiem śmieci do Sopotu. Także polnymi drogami były obie boczne odnogi. Ulica Gospody uzbrojona była w kanalizacje sanitarną, deszczową i wodociąg, pozostałe tylko w wodociąg. Wszystkie budynki były zelektryfikowane. Życie w osadzie przebiegało monotonnie i spokojnie. Miało charakter podmiejski. Mieszkańcy prowadzili przydomowe hodowle drobiu a najbliższy teren przy swoich zabudowaniach wykorzystywali pod uprawę warzyw. Teren dalszy, lekko zadrzewiony, latem zajmowały tabory cygańskie rozbijając tam swoje obozowisko. Symbolem w początku lat 60-tych tej monotonii i wynikającej z jej opieszałości był samotnie stojący słup telegraficzny od strony Sopotu z pogiętą zardzewiałą tablicą z częściowo zamazanym napisem "STREFA NADGRANICZNA" będący pamiątką z tzw. "czasów stalinowskich". Z czasem jednak, gdy znikło wysypisko śmieci, nie było już pól irygacyjnych, w osadzie zaczęły również następować zmiany. Na jej terenie pojawili się indywidualni producenci warzyw i owoców oraz hodowcy. Zaczęli oni rozbudowywać istniejące domki jednorodzinne, wprowadzać drobny przemysł spożywczy jak na przykład chłodnia owocowa zaopatrująca "Baltonę" przy ul. Gdyńskiej 14, czy hodowla lisów na końcu dawnej ulicy Rybackiej. Jednak gdy nadeszły lata 70-te nastąpiła gwałtowna zmiana. Decyzją ówczesnych władz teren ten przeznaczono pod budownictwo wielorodzinne. Ta decyzja dla tej osady stała się więc wyrokiem zagłady a dla jej mieszkańców tragedią. Zostali ono wysiedleni. Wysiedlenie to nie odbyło się w spokoju. Mieszkańcy walczyli, bronili się. Tracili przecie często dorobek całego swojego życia i swoją wypracowaną stabilizację. Większość mieszkańców z pierwszych wyburzeń przesiedlono do pierwszego wybudowanego bloku. Dla wielu jednak, szczególnie starszych był to szok. Nie potrafili się zaadoptować do nowych warunków. Przeżywali to bardzo ciężko. Dla części, z niezamierzonej bezmyślności zgotowano możliwość obserwacji okien ich nowych mieszkań procesu unicestwienia ich dawnych siedzib, które nieubłagalnie znikały wraz z postępem budowy osiedla, nazwanego potem "Żabianką". Dzisiaj po dawnej osadzie pozostały tylko fotografie i nieliczne ślady w terenie. Są to - piwnica pawilonu handlowego z tanimi butami przy ul. Gdyńskiej, będąca częścią dawnej chłodni owocowej, budynek "Spółdzielcy" to dawny lecz przebudowany budynek mieszkalny właściciela chłodni. Zadrzewiona alejka wzdłuż przychodni zdrowia przy ul. Gdyńskiej to końcowy fragment dawnej trasy tej ulicy oraz ruiny budynków przy końcu ulicy Gospody zwanych przez dzisiejszych mieszkańców "klein Berlinck". Jeszcze pozostały też, lecz nie widoczne z zewnątrz, pod pasem zieleni niedoszłej trasy tramwajowej, fundamenty dawnej zachodniej zabudowy. Resztę terenu graniczącego obecnie z ulicą Gospody, będącą jedną z podstawowych ulic współczesnego Gdańska zajmują dziś osiedla imieniem Jakuba Wejhera i Żabianka.

mgr inż. Jerzy Cisłak



Internet: www.forum.dawnygdansk.pl.

 "Klein Berlinek" około 1975 roku.                     Internet: www.forum.dawnygdansk.pl (XANDRA).

Początek strony.